Obudzilem sie o siodmej. Poranny lekki wiatr lekko zawirowal firana. Czas wstawac. Kawa nieoslodzona, znak ze jeszcze gdzies umysl mocuje sie ze snem. Zaczal sie dzien , kolejny dzien w Norymberdze. To juz tydzien a jeszcze tyle dni tu spedze... Rytm wyznaczaja posilki, wizyty pielegniarek i terapeutow. Karl nie spi. Trzeba zajrzec, usmiechnac sie i dac cos do picia. Ciezko czasem uniesc kaciki warg, bo najchetniej nie wychodziloby sie z pokoju. Niemiec mamrocze cos niezrozumiale, wychwytuje kilka slow, rozumiem.. Obolaly jest po nocy. Urodzil sie tu, w Norymberdze , w czasie wojny. Twardy czlowiek. Teraz patrzy na mnie i lekko usmiecha sie. Wiem ... Porozumiewamy sie bez slow, krtan nie funkcjonuje juz jak nalezy.
Czasem macham rekami niczym oficer nawigujacy samolot na lotniskowcu, tylko choragiewek brak. Czasem wzrok mowi wszystko.
Norymberga , miasto kojarzone z procesem hitlerowcow, byla jednym z osrodkow ruchu faszystowskiego w Niemczech. Po tamtym okresie zostalo troche budowli, ale starsze zabytki, daja swiadectwo wczesniejszych Niemiec, wielokulturowych. Obecnie na ulicy slyszy sie wiele jezykow, a caly kraj zamieszkuja rozne nacje. Granice nie istnieja, chyba nie istnialy nigdy, byly jedynie wymyslem chorych umyslow. Migrujace ptaki nie znaja paszportow. Czy jestem patriota? Pewnie dla wielu nie.
Slysze skowronki za oknem , ich spiew brzmi tak samo jak w Polsce. Za oknem zieleni sie trawa, wiosennym jasnozielonym kolorem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz